Oklejenie całości lub części samochodu to świetny sposób by nadać swoim czterem kółkom indywidualny charakter i jeszcze bardziej dopasować je do właściciela. W dzisiejszym wpisie zobaczycie, jakie zmiany przeszło moje autko.

Na samym początku warto napisać, dlaczego zdecydowałem się na oklejenie auta. Zawsze dbam o każdy swój samochód. Staram się, by zawsze był czysty oraz chętnie używam na nim najlepszych kosmetyków. Niestety, często bywa tak, że im bardziej dba się o coś swojego, to zaraz ktoś to zepsuje. Przypadkiem bądź specjalnie. W mojej historii kryje się jeszcze jedna postać, pijany Pan, który uznał, że dla zaimponowania znajomym odciśnie swoją pięść na masce zaparkowanej Grand Vitary.

Zanim odpowiednio zareagowałem, zdążył zrobić delikatne zagłębienie, akurat na przetłoczeniu maski. Delikatnie uszkodziło to warstwę klaru. Wyrównaliśmy ten element w trakcie detalingu ale mikro wgniecenie było nadal mocno plastyczne. Poszła delikatna zaprawka oraz podkład, który został wypolerowany. Szary podkład jednak bardzo rzucał się w oczy, zwłaszcza na czarnym samochodzie.

Plama na masce Grand Vitary II

Wyglądało to tak, jakby dopadł mnie wielki, czarnobylski gołąb cierpiący na biegunkę. Wtedy odezwała się do mnie ekipa Ubieramysamochody.pl by zamiast czekać na lakiernika i ponownie malować maskę, okleić ją w jakiś ciekawy wzór.

3M Satin Perfect Blue przymierzane do vitarki

Początkowo zastanawiałem się nad jakimś nietypowym projektem znanym z aut wyścigowych. Jednak Suzuki Grand Vitara z autem wyścigowym ma wspólne tylko cztery koła. Nietypowy i agresywny vinyl byłby po prostu komiczny i zamiast podziwu na ulicach wzbudziłby współczucie, a nie taki był cel. Dlatego postanowiłem przekazać jedynie wytyczne i nie wtrącać się do prac.

3M Satin Perfect Blue – oklejanie maski

Dałem wolną rękę ekipie Ubieramy Samochody. Dodam, że moją jedyną sugestią było wykorzystanie napisu Motogaraż, ale w wersji japońskiej. W końcu specjalnie o to poprosiłem Japonkę na premierze nowego mitsubishi cross. Wersja w japońskim, ręcznym foncie tak mi się spodobała, że po prostu musiałem to mieć na aucie!

Motogaraż to moje słowotwórstwo więc nie ma dosłownego tłumaczenia. : 車庫  (Shako) to po prostu słowo oznaczające garaż na pojazdy. Z prawej strony to Yakubu.

Oklejanie auta od podstaw

Auto zostało umyte, odtłuszczone oraz… częściowo rozebrane. Wszystkie wystające elementy jak kierunkowskazy boczne, zdobienia czy spryskiwacze należało zdjąć. Podobnie jak zderzak czy klamki.

Nie ma rzeczy, której nie rozkręci Kuba. Na szczęście, potrafi też to później skręcić 🙂

Początkowo rozważaliśmy oklejenie chromowanej listwy z grilla na soczystą czerwień. Na masce miało rozpalić się słynne japońskie słońce znane z aut JDM. Przyjrzeliśmy się z bliska stanowi lakieru na błotnikach i musieliśmy zmienić zdanie. Przez 10 lat życia vitary, kamienie narobiły odprysków na lakierze.

Oklejenie maski przyciągałoby wzrok na auto, a przez odpryski efekt nie byłby już tak dobry. Wybór był jeden – uznaliśmy, że zmienimy koncepcję i w całości okleimy przód suzuki. Zadanie nie było proste, bo kształt zderzaka w Grand Vitara II to liczne góry i doliny, które są wyzwaniem dla każdego aplikatora folii.

Tomek z Ubieramysamochody

Grand Vitara w niebieskim szlafroku

Muszę przyznać, że gdy po raz pierwszy zobaczyłem satynową folię 3M Satin Perfect Blue, nie byłem do niej przekonany. Folia położona do przymiarki luzem na masce, wyglądała mało spektakularnie, a na taki efekt się nastawiałem. Jednak, gdy Tomek z Ubieramysamochody dokładnie wykleił maskę, na mojej twarzy pojawił się uśmiech, jak się okazało, nie ostatni tego dnia.

Obserwując pracę aplikatorów, poznałem bliżej zasady, jakich trzeba przestrzegać w trakcie kolejnych etapów prac. Najważniejszą z nich jest zakaz cięcia nożem po karoserii. Robią tak aplikatorzy z wielu firm w Polsce, ale brak wprawy i brak dokładności po prostu uszkodzi lakier w samochodzie. Innymi słowy, po odklejeniu foli po kilku latach nie może być jakiegokolwiek śladu jej montażu.

Shako wyklejane na masce

Ciekawym narzędziem jest specjalna taśma, którą wielokrotnie stosowano na moim aucie. Jest jej kilka wersji różniących się wypełnieniem. W jej środku znajduje się np. żyłka lub stalowa linka. Dzięki temu aplikator może idealnie przyciąć folię niemal na dowolny kształt (i to już na aucie!). Ta technika została wykorzystana przy wykończeniu krawędzi foli np. na błotnikach. Możecie zobaczyć na filmie jak za pomocą takiej taśmy Tomek idealnie wyrównuje folię na nadkolach. Z kolei Bartek skorzystał z tej techniki przy łączeniu foli w miejscu halogenów.

Początek tworzenia odcinki kolorów oraz kolejne Shako

Pasek na masce pojawił się z dwóch powodów. Kontrast między podkładem i czarnym lakierem był tak duży, że plama pod wpływem silnego światła (np. słonecznego), po prostu prześwitywała. Z drugiej strony, chciałem koniecznie na masce znaleźć miejsce na japońskie znaczki. Folia, którą wykorzystaliśmy do paska oraz detali na całym aucie to 3M Gloss Atlantis Blue.

Warto wspomnieć, że folia ma zdolności samowulkanizujące. Oznacza to, że pod wpływem m.in. temperatury, samoistnie usuwają się z niej małe ryski. Zauważyłem również, że słabiej przylega do niej brud i woda, co ułatwia utrzymywanie auta w czystości.

Oklejenie przodu auta w kolorze kontrastującym z seryjnym wyglądałoby po prostu dziwnie. W końcu, na ulicach nie brakuje samochodów, które mają niektóre części lub np. cały przód w innym kolorze. Bynajmniej nie są oklejanie a złożone z części zapasowych po innych samochodach. Aby Grand Vitara II nie wyglądała jak po wypadku, zdecydowaliśmy się na subtelne odcięcie koloru.

Właściwie, taki był pomysł. Jednak, gdy auto zyskiwało kolejne metry folii a moje oczy świeciły się coraz bardziej z zachwytu, chciałem by samochód nie wyglądał jak typowa vitara. W końcu to ulubione auto… starszych Panów, ale tak dwa razy bardziej ode mnie.

Bartek wpadł na pomysł by wykorzystać folię Gloss Atlantis Blue do stworzenia detali i odpowiedniego przejścia. Folia przy okazji zabezpieczyła klamki, które w codziennej eksploatacji po prostu się rysują.

Pomocnym w tworzeniu kształtów oraz logotypów okazał się ploter, który wycinał wszystko to, co nakazał mu Bartek. Później należało jedynie ściągnąć odpady z foli, których de facto produkuje się dość dużo. Przy okazji dodam, że poniższe zdjęcie zrobiłem o 2 w nocy.

Bartek przypomina nieco artystę np. malarza w transie. Gdy wpadnie na jakiś pomysł – idzie i robi, kompletnie zatracając się w czasie. Gdybym nie zaczął podrzucać delikatnych sugestii w stylu: ledwo żyję, spać, jak żyć, pewnie byśmy kleili do rana. W końcu, ile razy można słyszeć: Jeszcze mały trójkącik tutaj z boku i kończymy na dziś!

Bartek „wyspał się” i po 4 godzinach był już z powrotem realizując kolejne pomysły przy aucie. Warto wspomnieć, jak tworzone były logotypy. Było to dla mnie zaskoczeniem.

Początkowo logotyp Motogaraż był w całości nałożony na folię transportową, wycięty oraz naklejony na auto. Następnie Bartek zrobił to samo z samym symbolem Motogaraż, ale już w świetnym, krwiście czerwonym 3M Hotrod RED. Jak ta folia świeci i wygląda!

Symbol został naniesiony na folię transportową i przymierzony do wersji białej. Przypomniało mi się w tej chwili, jak przyklejałem szybę ochronną na telefon. Wyglądało to bardzo podobnie.

Zapytałem Bartka, czy nie może po prostu zostawić białego logosa (podobał mi się) albo na biały sygnet nakleić czerwieni zamiast zdejmować białej wersji. Uznał, że delikatne zgrubienie w tym miejscu będzie rzucało się w oczy. Zgrubienie o ile?! 0,1 mm? I tak z każdym logotypem na aucie, a jest ich 3.

Na koniec prac, auto zostało jeszcze raz umyte (szyby) oraz wyczyszczone w środku (demontaż boczków drzwi). Kuba i Tomek wygrzali folię oraz naklejane detale by lepiej związać klej i utrwalić całą instalację.

Na koniec nałożyli politurę, która dodatkowo zabezpieczy folię i ułatwi mi mycie auta.

Co ciekawe, zaraz jak wyjechałem z warsztatu Ubieramysamochody.pl, rozpadał się deszcz. Ciężko mi opisać, jak bardzo zadowolony byłem siedząc w aucie dopasowanym do mojego gustu. W końcu kupując używane auto, bierzemy, co znajdziemy najlepszego i w najlepszym stanie. Zawsze chciałem mieć niebieskie auto, a dotychczas miałem 4… czarne.Do domu wracałem naokoło miasta by móc dłużej nacieszyć się efektem. Zastanawiałem się czy nasz spontaniczny projekt przypadnie ludziom do gustu, czy inni kierowcy będą na niego zerkali. Odpowiedź przyszła natychmiast. Pan na pobliskiej stacji paliw zaproponował mi kupno mojego auta, na co oczywiście się nie zgodziłem.

Teraz minął miesiąc i nadszedł czas podsumowania i refleksji. Czy warto było okleić swoje auto? Zdecydowanie tak. Efekt jest niesamowity. Może to zabrzmi głupio, ale cały czas cieszę się jak dziecko i patrząc na auto zaparkowane np. przed sklepem, zawsze uśmiecham się pod nosem, gdy idę w jego kierunku.

W końcu jest to „moje autko”, a nie kolejna Vitara na drogach. Właściwie, to można powiedzieć, że jest to jedyna taka Vitara w Polsce. Aha, świnka na haku dostała opaskę ninja. Kolor nieprzypadkowy, to dokładnie ta sama folia, co została położona na przodzie auta 🙂

Pamiętajcie, że na hasło Motogaraż, dostaniecie zniżkę od Ubieramysamochody!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o