Przez ostatni czas jeździłem najnowszym passatem 2.0 TDi w wersji Comfortline z manualną skrzynią biegów. Jak sprawdził się w praktyce ten jeden z najpopularniejszych sedanów volkswagena? Auto do testów udostępnił lubelski salon Volkswagen Autohaus Otto.  

Passat to od lat jeden z najczęściej spotykanych samochodów na ulicy. Polacy pokochali w szczególności starsze generacje w kombi. Dlaczego? Odpowiedź znają chyba wszyscy – tanie w zakupie auto, względnie wygodne, duży bagażnik i stosunkowo niezawodne.

Jak prezentuje się najnowszy passat w wersji sedan? Auto z zewnątrz jest eleganckie. Uwagę przyciąga chromowany, połączony z linią reflektorów grill. Testowe auto polakierowane jest w metaliczny kolor Mangan. Muszę przyznać, że do passata pasują ciemne barwy, przez co auto wydaje się jeszcze bardziej szykowne. 17-calowe felgi Soho znacznie lepiej prezentują się na żywo niż w katalogu. To, na co zwróciłem szczególną uwagę, to matrycowe światła LED. Byłem bardzo ciekawy, jak ta technologia sprawdzi się w passacie.

Testowane auto było tak świeże, że gdy je odbierałem, na liczniku miało zaledwie 240 km przebiegu. Warto wspomnieć, że poza wersją wyposażenia Comfortline, passat został doposażony w pakiet business i pakiet zima. No, to jedziemy.

Przez pierwsze dni passat jeździł ze mną dużo po mieście. Fotele są wygodne i można je łatwo ustawić. Nie męczą, nawet podczas całego dnia spędzonego za kierownicą. Fotel kierowcy ma funkcję ergoComfort służącą do elektrycznej regulacji odcinka lędźwiowego.

Pozycja za kierownicą jest wygodna, chociaż nie specjalnie podoba mi się miejsce panelu do sterowania szybami. Jest za bardzo schowany do tyłu, przez co w trakcie jazdy musimy cofać rękę i szukać przełączników. To mało wygodne rozwiązanie.

Passat jest też otwierany bez użycia kluczka i uruchamiany za pomocą przycisku start. Po wejściu do auta, wystarczy go nacisnąć i jeżeli spełnimy wszystkie wymagania (np. noga na hamulcu), auto uruchomi się samo.

Co ciekawe, jeżeli przy ruszaniu przez przypadek zgaśnie nam silnik, po wciśnięciu sprzęgła, natychmiast się sam uruchomi. Jest także system Start-Stop, który automatycznie gasi silnik przy wrzuceniu na luz, a uruchamia go przy użyciu energii odzyskanej z wcześniejszego hamowania. Dodam, że wspomniane przed chwilą rozwiązanie zadziała dopiero, gdy silnik osiągnie optymalną temperaturę pracy.

W ramach dodatkowego pakietu business, testowany model dostał parę ciekawych rozwiązań. Poza systemem nawigacji satelitarnej, mamy tutaj jeszcze system rozpoznawania znaków drogowych, Dynamic Light Assist, czyli automatyczne światła drogowe, czy reflektory przeciwmgielne z przodu z funkcją doświetlania zakrętów. Opisując swoje wrażenia muszę wspomnieć także o nawigacji. Wielu producentów aplikacji, czy nawigacji korzysta z głosu lektorów lub aktorów. Tymczasem w volkswagenie mamy kobiecy głos rodem z syntezatora mowy. Przy dłuższym słuchaniu bywa po prostu męczący.

Nasi pasażerowie będą zachwyceni m.in. dzięki trzy-strefowej klimatyzacji oraz bardzo dużej ilości miejsca na nogi. Samochód jest całkiem nieźle wyciszony, więc bez problemu będziemy mogli swobodnie rozmawiać wewnątrz auta jadąc z większą prędkością na trasie.

Co mi się spodobało

Auto ma ładną linię i chromy przyciągają wzrok. Podobne zabiegi producent zastosował w desce centralnej. Wygląda świetnie, aczkolwiek dziwi umiejscowienie zegarka analogowego na samym środku. Przechodnie traktują passata dość neutralnie, wręcz go nie zauważają. Linia nadwozia przypadła mi do gustu, podobnie jak przednie i tylne światła wykonane w technologii LED.

Warto tutaj wspomnieć między innymi o aktywnym doświetlaniu zakrętów – skręcając kierownicą wyraźnie widać, jak ten system dobrze działa dając mocny i wyraźny strumień światła na boki. Jest to bardzo przydatne np. przy manewrowaniu na ciasnych parkingach. Sprawdzi się także na słabiej oświetlonych drogach.

Jednak najbardziej spodobały mi się matrycowe i automatyczne światła z przodu. Wystarczy dwukrotnie wcisnąć włącznik świateł drogowych, by na konsoli centralnej pojawiła się literka A obok świateł długich.

Po przekroczeniu 50 kilometrów na godzinę komputer autonomicznie włącza światła drogowe jednocześnie monitorując, co dzieje się przed nami. Jeżeli czujniki wykryją auto zbliżające się z naprzeciwka, strumień światła wytyczy specjalny korytarz, w którym długie zostaną wyłączone. W tym samym czasie będą oświetlały wszystko inne. To bardzo sprytne rozwiązanie i przede wszystkim, świetnie działa.

Kolejnym ciekawym rozwiązaniem jest aktywny tempomat. Auto potrafi rozpoznać prędkość auta przed nami i jechać niejako w autonomiczny sposób – przyspieszając i zwalniając w zależności od odległości od poprzedzającego samochodu.A jak sprawuje się sam silnik? Jest bardzo elastyczny, chociaż decydując się na diesla, wolałbym zdecydowanie wersję ze skrzynią DSG. Biegi wchodzą płynnie, a na ekranie centralnym możemy zobaczyć, który bieg mamy aktualnie wbity i co mi się spodobało, w zależności od naszego stylu jazdy, komputer podpowiada nam kiedy i na jaki powinniśmy zmienić bieg. Spalanie? Producent twierdzi, że autko zadowoli się niespełna 5.2 litrami oleju napędowego na sto kilometrów w trasie.

Jadąc na 6 biegu ze stałą prędkością około 90 km/h z wyłączoną klimatyzacją i grzaniem foteli, maksymalnie udało mi się zejść do średniej 5.9 l/100. W mieście musimy poczekać, aż rozgrzeje się silnik. Na szczęście dla naszego portfela, wystarczy kilka minut jazdy by średnie spalanie spadło z 17 litrów na setkę poniżej 10. Średnio po paru dniach spędzonych wyłącznie w mieście, średnie spalanie pokazało 8.5 przy dość spokojnej jeździe. Jednak nikt nie kupuje diesla by robić wyłącznie krótkie trasy po mieście.

Co mi się nie spodobało.

O kilku minusach wspomniałem już wyżej. Jednak do tej listy muszę dodać dość przecięte wyposażenie tego samochodu. W oczy szczególnie rzuca się miejsce przy dźwigni zmiany biegów. Jest tam sporo miejsca na przełączniki różnych funkcji – w sumie 8. Tutaj wykorzystano zaledwie 1 służący do przełączania działania systemu start/stop. Testowany passat został doposażony w dwa pakiety dodatkowe, co zwiększyło cenę końcową testowanego auta do 144 tys. zł brutto. To bardzo dużo. Duży bagażnik jest dość głęboki przez co ma dużą pojemność, ale trzeba się nagimnastykować by sięgnąć do przedmiotów znajdujących się w głębi. Mniejsza osoba będzie musiała wręcz położyć się w środku bagażnika, co może wyglądać komicznie z zewnątrz. Nie lubię też szerokiej konsoli środkowej. Jadąc przez dłuższy czas, ciężko odpowiednio ułożyć nogę, by nie obijała się o jej elementy.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o