Volkswagen Golf Mk7 ACT DSG – test auta (opinie)

0
11803

Przez ostatni weekend testowałem siódmą generację Volkswagena Golfa z silnikiem 1.5 TFSI i skrzynią DSG. To też pierwsza generacja tego modelu stworzona w oparciu o najnowszą płytę podłogową MQB. Golf którym jeździłem wykorzystuje system ACT. Ma sprawić, że samochód znacznie mniej będzie palił. Jakie wrażenia pozostawił na mnie Golf? Czy mógłbym go mieć na co dzień? Zapraszam do materiału.

Golf VII – wyposażenie

Auto dostałem do przetestowania od dealera Volkswagen Autohaus Otto ze Świdnika. Golf był doposażony w kilka dodatkowych rzeczy. W ramach wyposażenia standardowego otrzymujemy fotele z tapicerką wykonaną z mikro fibry Art Velours. Tylna kanapa dzielona jest w stosunku 60 do 40, a po środku znajdziemy także dodatkowy otwór umożliwiający przewożenie długich przedmiotów. Między fotelami z przodu znajduje się podłokietnik z regulowaną wysokością oraz długością. W jego środku ukryty jest standardowo schowek. Warto wspomnieć, że w standardzie jest także nadmuch powietrza dla pasażerów z tyłu. Kupując Golfa dostajemy także ambientne oświetlenie wnętrza (jeden – biały kolor z regulowaną jasnością), funkcja coming/leaving home, przyciemniane lusterko wsteczne, dwustrefową klimatyzację, czujnik deszczu, a w przypadku skrzyni DSG, również aktywny tempomat ACC. Wśród systemów bezpieczeństwa, należy wspomnieć o Front Assist, dzięki któremu auto automatycznie zatrzyma się, gdy zagapimy się jadąc wolno w mieście. Mamy też system rozpoznający zmęczenie kierowcy, czy blokadę mechanizmu różnicowego XDS, dzięki czemu Golf znacznie lepiej skręca podczas jazdy.

Nawigację możemy przerzucać z deski centralnej na konsolę środkową
Nawigację możemy przerzucać z deski centralnej na konsolę środkową

Dodatkowe pakiety w Golfie

Testowana przeze mnie wersja doposażona została w większe i ładniejsze 18-calowe felgi Jurva, Pakiet Business z czujnikami parkowania z przodu, z tyłu oraz kamerą cofania, podgrzewanymi fotelami z przodu oraz kierownicą, składanymi lusterkami, elektryczną regulacją fotela kierowcy z funkcją masażu, a także spersonalizowany komputer pokładowy z systemem nawigacji. Na zdjęciach zobaczycie również Pakiet R-Line Exterior ze zderzakami utrzymanymi w tej stylistyce, czy tylnymi światłami led z dynamicznymi kierunkowskazami.


Golf VII – pierwsze wrażenie

Golfy to dość popularne auta na naszych drogach. Wśród nowych modeli na ulicy najczęściej możemy zobaczyć wersję Variant, czyli popularne kombi. Ich właściciele nie skupiają się na dodatkach stylistycznych poza wnętrzem. Ciężko więc sprawić, by przechodnie obrócili głowę za jadącym Golfem. Jak możecie zobaczyć na zdjęciach, testowany przeze mnie Golf został nieco podrasowany. 18-calowe felgi Jurva wyglądają świetnie i nieźle komponują się z ciemnym kolorem lakieru. Dynamiczne kierunkowskazy LED z tyłu zwracają uwagę zwłaszcza, gdy wieczorem otwieramy samochód przy użyciu pilota. Widzimy, jak pomarańczowy pasek podąża z jednej strony na drugą i przyznam, nie nudzi się to.

Zderzaki w stylizacji R-Design znacznie poprawiają linię tego auta. Szkoda, że producent nie zdecydował się na przyciemnienie szyb w standardzie. Golf wyglądałby w ten sposób bardziej zadziornie i agresywnie. Na szczęście taką modyfikację możemy wykonać w razie potrzeby później.

Golf VII i jego wnętrze

Dzięki zastosowaniu nowej płyty podłogowej, auto jest większe i czuć to w środku. Jednak wsiadając do niego należy uważać. Mam 182 cm wzrostu i wciągu kilku dni, dwa razy uderzyłem głową o ramę. Golf jest bardzo opływowy, co widać przede wszystkim po przedniej szybie, która jest pod dużym kątem. To wymusza także ostry kąt na słupku przednim. Zanim się do tego przyzwyczaiłem, głowa kilka razy ucierpiała.

Fotele i pozycja kierowcy

Tapicerka wykonana jest z mikro fibry. Jest miękka i nie brudzi się, a wyglądem przypomina welur. Pozycja za kierownicą jest również dość wygodna. W odróżnieniu od testowanego przeze mnie wcześniej Passata b8, konsola środkowa nie schodzi pod kątem, więc mamy znacznie więcej miejsca na nogi. Fotele są wygodne, a ten kierowcy ma kilka opcji regulacji. Poza regulowaną poduszką w części lędźwiowej, możemy też wysunąć podpórkę ud, czy włączyć funkcję masażu. Szybko polubiliśmy się z włącznikiem masażu i korzystałem z niego w trasie dość często.

Podgrzewana kierownica – to jest to!

Kierownica regulowana jest w pionie, możemy ją także wysunąć. Jest podgrzewana, co sprawdza się świetnie. Przy temperaturze zbliżonej do zera, czujemy ciepło pod rękami już w zaledwie minutę od uruchomienia auta. Producent umieścił także mnóstwo różnych przycisków na samej kierownicy i wymaga to naprawdę dużej ilości czasu, by połapać się w tym wszystkim.

Zamiast tradycyjnej deski rozdzielczej Golfa kupujemy już z cyfrowym kokpitem. Przyzwyczaiłem się do tego rozwiązania dość szybko, a ustawienia na kokpicie da się personalizować. W tej konkretnej wersji wyświetla się również komunikat systemu ACT, czyli na ilu zaworach pojazd aktualnie pracuje. O tym jednak później.

Bardzo spodobały mi się ustawienia aktywnego tempomatu. Są bardzo intuicyjne. Odległość od poprzedzającego pojazdu zobaczymy w graficzny sposób, podobnie wyregulujemy odległość od niego. Możemy nałożyć także ograniczenie na prędkość tempomatu, co zobaczymy dzięki specjalnej klamerce na zegarach. Całość działa bardzo dobrze i mocno intuicyjnie, podobnie jak sam tempomat w czasie jazdy. To zdecydowany plus Golfa.

Opisując wnętrze zatrzymam się na chwilę przy systemie Ambilight. W trakcie jazdy po zmroku, wnętrze pojazdu domyślnie jest podświetlone – listwy, miejsce na nogi, klamki etc. Jasność możemy regulować, a w razie potrzeby również wyłączyć. Zabrakło mi możliwości zmiany koloru. Domyślnie jest to biel i wygląda przez to dość średnio. Podobnie jak duża listwa tuż przed miejscem pasażera z przodu, która jako jedyna… nie jest podświetlana. Początkowo myślałem, że po prostu w aucie coś się zepsuło.

Podoba mi się za to ilość schowków w środku oraz tylna kamera. Obraz z niej jest bardzo płynny i wysokiej jakości, również po zmroku. Wygląda znacznie lepiej niż np. w nowym Mitsubishi Eclipse Cross. Ciekawym rozwiązaniem jest sposób ukrycia tej kamerki. Po wrzuceniu wstecznego, tylny znaczek Volkswagena uchyla się do połowy (jak przy otwieraniu bagażnika) i wysuwa się kamera. Pozwala to zachować ją w czystości nawet przy kiepskiej pogodzie.

Co mi się nie spodobało w Golfie VII

Nowy cyfrowy wyświetlacz w miejscu zegarów jest nawet dobrym pomysłem i całość jest dobrze widoczna nawet w ostrym słońcu. Jednak nie wiem dlaczego producent umieścił go pod delikatnym kątem w stronę podłogi. Takie przechylenie po prostu zmniejsza ich czytelność. W ramach wirtualnego kokpitu możemy uruchomić także tzw. Wirtualnego Blue Trenera, który dzięki poradom i dynamicznym wskazaniom będzie uczył nas, jak jeździć ekologicznie. To przekłada się na punkty i podsumowanie, jak ekologicznie jeździmy i ile na tym oszczędziliśmy paliwa. O ile kilka modułów jest ciekawych, jak np. jak dużo paliwa na godzinę zużywamy przez obecne ustawienia klimatyzacji, czy podgrzewania kierownicy oraz siedzeń, to trener próbujący nauczyć nas hamowania silnikiem w skrzyni DSG … nie.

Jakie jest światło na skrzyżowaniu

Pisząc o dziwnych rzeczach, które nie przypadły mi do gustu, muszę przyznać, że Golf ma w sobie coś dziwnego w zastosowanych kątach. Poza cyfrowym wyświetlaczem, lusterka boczne nie dość, że są dość małe, to jakby ich nie ustawić, zawsze są skierowane nieco do góry. Każde drobne opady deszczu powodują, że ze względu na zalegające krople wody, nic kompletnie w nich nie widać. Przednia szyba leży też pod dużym kątem przez co wyższe osoby muszą zatrzymać się nieco dalej od sygnalizatora, bo sufit zasłania sygnalizatory. To jednak jeszcze nic w porównaniu z moim Swift Sport, w którym szyba jest tak mała, że sygnalizatora nie widać wcale.

Kolejnego minusa dodam za system Stop and Go, którego wręcz nie znoszę przy automatycznych skrzyniach. Nie można go trwale wyłączyć, bo ustawienia resetują się przy każdym uruchomieniu auta. Nie zdziwcie się więc, gdy podjeżdżając do ronda lub skrzyżowania, zgaśnie Wam silnik w chwili, gdy będziecie chcieli się dynamicznie włączyć do ruchu. Nie brzmi to zbyt bezpiecznie, prawda?

A jak sprawuje się silnik 1.5 TFSI i DSG z 7 biegami?

Zainteresował mnie ten model ze względu na wersję 1.5 TFSI ACT. Jeżeli jedziemy spokojnie, silnik wygasza dwa z czterech zaworów, przez co to w teorii ma zmniejszyć zużycie paliwa. Wszystko ładnie wygląda w katalogach i prezentacjach producenta, zwłaszcza, że Golf VII jest lżejszy o 100 kilogramów od poprzedniej generacji, a zmienione silniki miały być oszczędniejsze dodatkowo nawet o 25 procent. Myślicie sobie: Wow! To pewnie pali w mieście ze 4 litry (tak chociażby podaje Wikipedia). Otóż nie.

Sam system ACT ma sprawdzać się zarówno w trasie, gdy jedziemy na tempomacie, czy w mieście, gdzie największe spalanie jest właśnie przy ciągłym ruszaniu i zatrzymywaniu się. Autem zrobiłem blisko 400 kilometrów i mogę śmiało powiedzieć, że to rozwiązanie po prostu nie działa tak, jak zachwala producent. W trasie jadąc z prędkością 70-80 km/h osiągnąłem najlepszy wynik rzędu 5.6 l/100 (~ 250 km), w mieście minimum to średnio 8.5 litra (~ 100 km).

A jak z dynamiką?

Tutaj zdziwienie. Silnik 1.5 TFSI ze skrzynią DSG potrafi zaskoczyć przy ruszaniu z miejsca. Wciskając delikatnie pedał przyspieszania, golf potrafi ruszyć jak emeryt i denerwować wszystkich za sobą, czasem z kolei myśli, że jest GTI i startuje mieląc kołami w miejscu. Wymaga to bardzo sprawnego operowania gazem, bo w dolnych partiach obrotów jest on bardzo czuły. W trasie czuć, że to jednak uturbiona jednostka benzynowa. Wystarczy mocniej wcisnąć gaz, poczekać chwilę na nakręcenie turbiny i nie ma żadnego problemu z wyprzedzaniem. Podobnie wygląda podróżowanie w komplecie lub z bagażem. Bez problemu będziemy mogli pojechać nim wygodnie na urlop, czy na wakacje. Dużym zaskoczeniem z pewnością jest dość duży bagażnik i bak paliwa.

Reasumując, czy kupiłbym Golfa VII 1.5 TFSI ACT?

Muszę przyznać, że zastanawiałem się wcześniej nad zakupem Golfa właśnie z tym silnikiem. Dlatego tym chętniej zabrałem go na testy.

Auto sprawiło na mnie ogólne dobre wrażenie i drobne problemy nie specjalnie przeszkadzałyby mi w trakcie codziennej jazdy, zwłaszcza z rodziną. Skrzynia DSG jest bardzo wygodna w mieście, a w połączeniu ze świetnie spisującym się aktywnym tempomatem, w trasie jeździ się nim równie dobrze. Jest także bardzo dobrze wyciszony. Należy jednak mocno wyczuć ruszanie z miejsca, bo bywa tutaj bardzo nierówno. Spodobały mi się również światła LED z przodu, które dobrze oświetlają drogę.

Wspomniałem o wielu dodatkach, które podniosły wartość Golfa do blisko 134 tys. złotych, a to już dość sporo, jak za ten segment. Jednak to, co mnie rozczarowało, to spalanie. W różnych miejscach można wyczytać, że w cyklu mieszanym bez problemu wyniesie 4-4.5 litra. Tymczasem, podczas bardzo ekologicznej i spokojnej jazdy, nie udało mi się nawet zbliżyć do tego wyniku.

Odpowiadając na pytanie z tytułu. Myślę, że 1.5 TFSI nie jest dla mnie. Stara się być eko wygodnym autem z zacięciem sportowym, ale nie generuje przy tym na tyle emocji, by był czymś więcej niż po prostu kolejnym Golfem na ulicy. Myślę, że lepszym wyborem dla mnie byłaby wersja GTI.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments